| |
GIANT WILD SHEEP – ARGALI (Ovis ammon)

Argali (Ovis ammon) to najwieksza owca sposród wszystkich, dzikich owiec swiata.
Nalezy do rodziny kretorogich.
Samiec (ang. ram- czyli baran) moze osiagac wage 395 funtów ( 180 kg. ) i wysokosc 4 stóp (122 cm.) w klebie, a jego ogromne, spiralne rogi osiagaja dlugosc do 190 cm. Rogi samicy (ang.ewe-owca) rzadko przekraczaja 31 cm.
Europejczycy pierwszy raz dowiedzieli sie o istnieniu tych zwierzat w trzynastym stuleciu, kiedy to Marco Polo podrózujac po centralnej Azji, odnotowal fakt istnienia tych zwierzat. Zwierzat o olbrzymich rogach, z których tubylcy miedzy innymi budowali ogrodzenia do swoich zagród.
Dopiero w 1838 roku, brytyjski oficer John Wood potwierdzil istnienie tych dzikich owiec i gatunek ten zostal oficjalnie opisany i odnotowany.
Argali zamieszkuja tereny górskie, poczawszy od krainy górskiej w Azji Srodkowej-Pamir, poprzez Tybet, góry Tien Shan w Chinach i Rosji, az do gór Altaj i Pustyni Gobi w Mongolii.
Sposród wielu podgatunków zamieszkujacych ten jakze rozlegly teren, w obecnym czasie rozróznia sie tylko szesc z nich.
Naleza do nich:
Marco Polo Sheep (Ovis ammon polii)- wystepuja w Chinach (Pamir), Tadzykistanie, Afganistanie i Pakistanie.
Tybet argali (O. a. hodgsoni) – wystepuja w Tybecie i Indiach.
Tien Shan argali ( O. a. karelini) – Góry Tien Shan (pasmo górskie w Kirgistanie, Kazachstanie i w Chinach)
Kara-Tau argali (O. a. nigrimontana) – Góry Kara-Tau (Kazachstan)
Argali gobijski (O. a. darwini) – Pustynia Gobi - Mongolia
Argali altajski (O.a. ammon)- Góry Altaj – Mongolia.
Argali preferuja tereny górzyste i zyja na wysokoscach od 1300 do 6100 m.npm.
Ich dlugie nogi i „antylopowaty” wyglad ciala sprawia, ze sa zwinne i dosc szybkie.
W niektórych rejonach argali, przewaznie samce migruja sezonowo w wyzsze partie gór i tam spedzaja lato. Mozna je spotkac w stadach liczacych od dwóch do ponad stu osobników. Przez wiekszosc roku samce i samice tworza osobne stada. Stado samic sklada sie z doroslych osobników, jagniat i mlodych, obojga plci, w drugim roku zycia.
Okres rui rozpoczyna sie w listopadzie, ale juz w pazdzierniku samce wykazuja wzmozone zainteresowanie plcia przeciwna.Tylko starsze barany (5 lat i wiecej) biora udzial w rui i walcza miedzy soba o dominacje. Mlode, przy kazdej próbie zblizenia sie do samicy, karcone sa i rezygnuja z amorów. W wiekszosci wypadków, jest to bardzo wymowny gest w wykonaniu doroslego samca, polegajacy na pochyleniu lba, jak przed walka i to juz wystarcza, azeby ostudzic zapal mlokosa.
Samica argali w dobrych warunkach bytowania, zostaje poraz pierwszy matka juz w drugim roku zycia. Rosyjscy naukowcy ustalili, ze okolo 33 procent owiec bioracych udzial w rui wydaje na swiat dwójke jagniat Okres ciazy trwa od 150 do 160 dni. Na krótko przed porodem samica oddziela sie od stada i pozostaje w separacji przez kilka dni, az nowo narodzone jagnie nabierze sil i bedzie w stanie podazyc za matka, aby spowrotem polaczyc sie ze stadem. W wieku 4 miesiecy mlode przestaja ssac matke.
Naturalnym wrogiem argali jest wilk i sniezna pantera, jagnieta natomiast padaja lupem lisów i orlów.
Populacja argali w niektórych rejonach jest powaznie zagrozona. Glównym powodem tego stanu rzeczy jest wykorzystywanie naturalnych pastwisk tych zwierzat do wypasu owcy domowej. Ostre zimy dziesiatkuja mlode, nie gotowe jeszcze na mrozy, a dorosle osobniki staja sie latwym lupem wilków, gdyz w wysokim sniegu nie radza sobie o wiele goprzej.
Najliczniej wystepuja one w Azji Srodkowej, (Tadzykistan–góry Pamir-okolo 20 tys. , Afganistan-góry Pamir-kilkanascie tysiecy, Mongolia-góry Altaj-okolo 3-4 tys. sztuk), ale juz w pólnocnych Indiach populacja liczy tylko kilkaset sztuk, w Kazahstanie- Kara-Tau argali pozostalo okolo 250 sztuk.
Powstal specfjalny program ochrony tego gatunku, który realizowany jest z duzym powodzeniem w Mongolii. Ogromne obszary, na których wystepuja argali, zostaly objete specjalna ochrona, która zabezpiecza tym zwierzetom odpowiednie warunki egzystencji, gdzie moga swobodnie zyc, rozmnazac sie i jednoczesnie stanowic pokazne zródlo dochodów.
Ciekawostka jest fakt, ze jeden z mysliwych amerykanskich zgodzil sie zaplacic 300 tys. dolarów
za strzelenie zlotomedalowego barana argali altajskiego.
Na najwieksza owce swiata polowali równiez Polscy slawni mysliwi. O polowaniach tych opowiada Pan Wieslaw Zielinski na lamach Lowca Polskiego (kwiecien, maj, czerwiec 2004).
Seria bardzo ciekawych artykulów, które przeczytalem jednym tchem i które nie ukrywam zainspirowaly mnie do napisania tego artykulu.
Do mysliwych tych naleza miedzy innymi: Kamil Gizycki, Roman Hupalowski, który nota bene mieszkal w Chicago i prowadzil firme organizujaca polowania na róznych kontynentach. Jeden z trzech strzelonych przez niego baranów mial zlotomedalowe slimy, prof. Jerzy Krupka- czlonek kierownictwa Swiatowej Fundacji Ochrony Dzikich Zwierzat, Leszek Drozd-asystent prof. J. Krupki, Janusz Sikorski – jeden z najwiekszych zyjacych polskich mysliwych oraz Andrzej Szaniawski. Niezwykly urok polowania z podchodu oraz równie niezwykly stopien trudnosci podczas polowania w górach, na tak czujnego zwierza oddal pan Wieslaw Zielinski opowiadajac na lamach Lowca Polskiego ostatnie polowanie Andrzeja Szaniawskiego. Zreszta oddajmy mu glos:
Przemierzajac Wysoki Altaj, daleko pod szczytami zobaczylismy trzy barany. Andrzej Szaniawski i kilku towarzyszacych mu mongolskich mysliwych ocenili szanse ich podejscia. Zapadla decyzja. Polujemy. Aby sie zblizyc do nich, trzeba je podchodzic z drugiej strony góry. Inaczej sie nie da. Objechali grzbiet górski. To bylo ponad 30 kilometrów. Potem parogodzinna wspinaczka. Gdy sie wdrapali na szczyt góry, to juz prawie zrobil sie wieczór i barany zeszly w dól, na dno doliny. Staly, ale byly daleko. Brak jakiejkolwiek oslony wykluczal podchodzenie. Szaniawski zrezygnowal z polowania. Mongolscy mysliwi zlapali sie za glowy. Przekonywali, namawiali, ponaglali.
Doktor, strzelaj! To twoja ostatnia szansa.
Moze niedlugo odlecisz do Polski.
Przeciez to wariacka odleglosc, a sztu
cer bez lunety - tlumaczy sie mysliwy.
- Doktor, strzelaj póki stoja! Snajperzy strzelaja do szczelin czolgowych na tysiac metrów, a tu tyle nie ma - nalega drugi Mongol.
Mysliwy wspomina: Zeby sie od nich odczepic i nie robic im przykrosci, bo tyle sie napracowali przez caly dzien, aby mnie podprowadzic do tego barana, uleglem namowom. Mierzylem na cala wysokosc tego zwierza do góry i nad nim strzelilem. Kula uderzyla pod nim w piach suchego strumienia, wznoszac obloczek kurzu. Widza to Mongolowie, bo maja sokoli wzrok, a przejrzystosc powietrza idealna. Echo odbilo sie wielokrotnie na wszystkie strony. Argali nadal staly w miejscu, bo nie wiedzialy, gdzie uciekac. Podwoilem wysokosc i strzelilem drugi raz. Od razu zaznaczyl i za chwile sie zwalil. Kula 7 x 64 wystrzelona z czeskiej zbrojovki, trafila w komore.
Sporo czasu zajelo dokladne zmierzenie odleglosci strzalu. Kroków bylo grubo ponad osiemset. Po dokladnych obliczeniach wyszlo 718 metrów! Znam strzelca. Wiem, ze jesli nawet sie pomylil, to najwyzej o centymetry, skracajac odleglosc. Nigdy odwrotnie. Dlatego mu wierze, choc to, co powiedzial, wydaje sie nieprawdopodobne.


Andrzej Szaniawskio z jego najmocniejszym baranem strzelonym w 1974 roku.
Leb po spreparowaniu wazyl 28 kg., a slimy do dzis sa najpotezniejsze w Polsce i drugie w Europie.
Janek Moskal
Powrot |
|