| |
Etyka, tradycje i zwyczaje lowieckie.
Czy slowa te sa obce polonijnym mysliwym?
Napewno nie wszystkim, poniewaz niektórzy z nich naleza równiez do Polskiego Zwiazku Lowieckiego i w tym przypadku nie powinno ulegac zadnej watpliwosci, ze mysliwy ten, skladajac pomyslnie egzamin lowiecki i slubujac,jest niejako zobowiazany do bycia prawym mysliwym, w szeroko rozumianym tego slowa znaczeniu.
Niektórzy nie sa czlonkami PZL i to nie znaczy, ze mozemy ot tak sobie zakwalifikowac ich do grupy mysliwych nieetycznych. Absolutnie nie, ale oczywiscie zarówno u jednych, jak i drugich zdarzaja sie wyjatki, jak od kazdej reguly i tym wlasnie „mysliwym” dedykuje ten artykul.

Wreczanie zlomu
Nie chcialbym skupiac sie na konkretnych przykladach, ale bardzo niepoprawnym wedlug mnie jest zachowanie niektórych mysliwych na polowaniach na bazanty na tzw. game farms. Po zakonczonym polowaniu istnieje cos takiego jak pokot Panowie Mysliwi, nawet jezeli to sa tylko ptaki, mówie tu oczywiscie o zbiorowych polowaniach, gdzie strzelana jest ich pewna ilosc . Ciezko byloby wymagac od mysliwego indywidualnego ukladania pokotu, ale nie znaczy to, ze nie kazda strzelona przez nas zwierzyna zasluguje na szacunek. Podczas ukladania pokotu stosuje sie hierarchie lowiecka zwierzyny, czyli ustalona kolejnosc zajmowania miejsc w pokocie.
Na pierwszym miejscu wielkie drapiezniki, nastepnie zwierzyna gruba, kita, turzyca i pióro. Jezeli polujemy tylko na ptactwo, które jest glównym przedmiotem polowan zbiorowych w polonijnym srodowisku mysliwskim, nie ma mowy oczywiscie o hierarchii. Musimy jednak pamietac, ze upolowana zwierzyne ukladamy na prawym boku z glowami skierowanymi w kierunku mysliwych. Wyjatek stanowia kaczki, kuropatwy i drobne ptactwo, które uklada sie na grzbiecie, niekoniecznie na boku.
Zdarza sie jednak, ze na tego typu polowaniach padaja równiez króliki, wiec nie zapominajmy, ze zajmuja one wyzsze miejsce w hierarchii, turzyca tuz przed piórem.
Godnym potepienia jest fakt strzelania do ptaków na ziemi, konkretnie chodzi o bazanty, i nie mówimy tu oczywiscie o zbarczonym ptaku, którego nalezy dostrzelic, ale o zdrowym, takim który na pewno poderwie sie i odleci, jak tylko damy mu szanse - to jest wlasnie etyka Panowie. Spotykalem sie z okresleniami „zaplacilem za piec, to piec zabiore...” i nie wazne jak zostana strzelone, a raczej powinienem uzyc slowa „rozstrzelane”, bo przeciez tego typu pozyskanie nie jest napewno polowaniem, a „mysliwy” polujacy w ten sposób, nie jest napewno mysliwym etycznym i polowac powinien tylko i wylacznie z koszykiem w miesnym sklepie.
Zachecam wszystkich mysliwych do podtrzymywania i pielegnowania pieknych tradycji i zwyczajów lowieckich, tych którzy nie znaja tematu, do zglebiania wiedzy dotyczacej lowiectwa. Polecam Slownik Podstawowych Terminów Lowieckich I Ekologicznych
(Z. Józwiak, K. Bialy), Podstawy Lowiectwa (K. Bialy), a takze Tradycyjne Zwyczaje Lowieckie, których autor Pan Edward Szalapak, o uroczystosci pokotu pisze tak:
„Pokot jako ceremonia i uroczystosc jest nieodlacznym elementem prawdziwych lowów, koronuje dzien spedzony na lonie przyrody oraz rozladowuje emocje i napiecia uczestników polowania. Przede wszystkim zas jest okazja do serdecznego rozstania sie z bracia mysliwska, pozegnania zwierzyny i lowiska”.

Otrabianie pokotu
Tym wszystkim, którzy jeszcze maja watpliwosci, czy warto pielegnowac tradycje lowieckie, czy warto mówiac o polowaniach, czy generalnie o wszystkim co kryje w swoim znaczeniu slowo lowiectwo, uzywac jezyka lowieckiego dedykuje wiersz, który bardzo mi sie spodobal, a przeczytalem go kiedys w magazynie Brac Lowiecka :
Chce poruszyc dzisiaj temat Delikatny - choc nie nowy -Sam sie nawet zastanawiam, Co tez przyszlo mi do glowy?
Kiedy wraca sie z ambony, To pytaja: „Co zabiles?". „Nic" - zazwyczaj odpowiadam, To pytaja: „A gdzie byles?".
„Na Wysokiej, przy necisku, Gdzie sie kukurydza neci". „No to - mówia - pecha miales, Tam zazwyczaj cos sie kreci".
Teraz takze byly dziki, Same lochy z warchlakami, Wiec poszedlem na Debine Za grubszymi ciut dzikami
l spotkalem pojedynka, - W krzyzu dobrze widze belki -l strzelilem - nie zabilem (Nawet ladne mial szabelki).
To wyraznie chce podkreslic i tym z Wami sie podzielic: Co innego znaczy „zabic", Co innego znaczy „strzelic".
Grudzien jest miesiacem szczególnym, nie tylko dla mysliwych oczywiscie, ale zostajac przy temacie mysliwstwo, kolejnym pieknym przykladem wspanialej tradycji, jest polowanie wigilijne, które tak oto charakteryzuje Edward Szalapak w ksiazce pt. „Tradycyjne Zwyczaje Lowieckie”:
Polowanie wigilijne zwane równiez noworocznym (w znaczeniu poczatku kolejnej fazy klimatu w danym roku) jest bardziej forma spotkania towarzyskiego niz rzeczywistym polowaniem. Wiecej tu obrzedowosci niz lowów. Glównym bowiem celem tych spotkan jest stworzenie mysliwym mozliwosci przezywania lowieckich przygód w jak najprzychylniejszej kolezenskiej atmosferze. Organizuje sie je w okresie zimowego przesilenia dnia i nocy. Wtedy to, w dawnych czasach, nasi praslowianscy przodkowie podejmowali pierwsze, rytualne lowy na najgrubszego zwierza, bo czas ku temu byl najdogodniejszy. Dzisiaj ów czas przesilenia zimowego zbiega sie kalendarzowo z wigiliami Bozego Narodzenia i Nowego Roku. Obie te daty, jak sie dzisiaj uwaza, symbolizuja rodzenie sie nowego, nowej ery, odmiany w zyciu czlowieka.
Omawiane spotkanie jest wylacznie mysliwskim przedsiewzieciem. Nie zaprasza sie na nie rodzin mysliwskich ani osób postronnych. A to ze wzgledu na intymnosc tresci obrzedów i poruszanej tematyki oraz swoisty nastrój. W ognisku konczacym spotkanie nie musza uczestniczyc pomocnicy prowadzacego polowanie lub naganiacze, którzy nie sa mysliwymi lub stazystami.
W czasach, kiedy do lowiska bylo blisko, a w dzien przed Bozym Narodzeniem w domu królowaly kobiety szykujace swiateczne dania, wtedy najwlasciwszym miejscem dla mysliwego byl las. Pisal o tym Rudolf Wacek.
Polowali w ten dzien zawsze nasi przodkowie, a babki pilnowaly, by bron Boze — nie zostal jaki niedolega w domu, który by walesajac sie po kuchni, zagladal do garnków i przedwczesnie smakolyki wyjadal.
(W polskich kniejach. Opole 1947 s. 24)
Czesc spotkania wigilijnego, te zwiazana z odstrzeleniem zwierzyny, przeprowadza sie tak, jak inne zbiorówki. Jednak planuje sie tylko pare pedzen zwierzyny. Lowy musza trwac krótko, przede wszystkim z dwóch waznych powodów: aby wygospodarowac czas na pogawedki mysliwych przy ognisku, oraz aby mysliwy mógl wystarczajaco wczesnie i w pelnej sprawnosci wrócic do domu, gdzie z racji swiat czekaja go inne obowiazki.
Bezposrednio po odprawie wstepnej, mysliwi (zazwyczaj ci mlodsi wiekiem) roznosza worki z karma dla zwierzyny do pobliskich pasników lub karmowisk i tam karme wykladaja. Takie wigilijne dokarmianie zwierzyny ma symbolizowac intencje dzielenia sie ludzi pokarmem ze zwierzetami. Ten zwyczaj byl pielegnowany przez dawnych lowców jeszcze za
czasów poganskich. Uczestnicy spotkan wigilijnych (noworocznych) wystrzegaja sie sporów i zadraznien. Karanie za wykroczenia mysliwskie jest w tym dniu wyjatkowa ostatecznoscia. Pozyskana zwierzyne dzieli sie zazwyczaj równo miedzy uczestników. W niektórych kolach lowieckich przerywa sie pedzenia zwierzyny nawet wczesniej niz zaplanowano, jezeli tylko liczba sztuk upolowanej zwierzyny zrównala sie z liczba strzelb, czyli mysliwych.
Po pokocie, zanim mysliwi zasiada w krag wokól ogniska, tradycjonalisci lowieccy nie zapominajac o ozdobieniu jakiegos swierczka na wzór swiatecznej choinki i zawieszeniu na pobliskich podgluszkach (dolnych galeziach) drzew lub krzewów paru fragmentów oplatków, jako formy zyczen skladanych kniei i zwierzynie. Jezeli przy ognisku rozmieszczono podwyzszone lawy (stoly), na których znajda sie naczynia z postnymi potrawami, to na wierzch law kladzie sie garstki siana. Sa jednak kola lowieckie, w których nie przewiduje sie zadnych wigilijnych posilków.
Zasiadlszy wokól ogniska, mysliwi gawedza. Tematyke rozmów powinien ukierunkowac prezes kola lub lowczy zagajajac spotkanie przy ognisku. W luzno prowadzonych rozmowach i w atmosferze kolezenstwa mysliwi omawiaja wazniejsze wydarzenia i przezycia mijajacego roku,
formuluja takze oceny oraz przedstawiaja wnioski na przyszly rok. Niektórzy pólzartem zajmuja sie wrózbami, inni powtarzaja zaslyszane horoskopy. Jezeli jest odpowiedni do tego klimat, ktos moze zaproponowac wzajemne zaniechanie uraz i wybaczenie przewinien. Intencja jest przejrzysta. Chodzi o oczyszczenie atmosfery w srodowisku mysliwskim u progu nowego roku.
Pod koniec spotkania przy ognisku jeden z szanowanych nemrodów sklada ogólowi zyczenia swiateczne i noworoczne, po czym nastepuje indywidualne, wzajemne skladanie sobie zyczen. Wsród powinszowan znajduja sie zazwyczaj zyczenia sukcesów lowieckich (bez konkretów, tylko w zwyczajowej formie: darz bór!) i tych wspanialych przezyc, którymi moze darzyc przyslowiowa knieja i lowieckie pole.
Darz Bór – John C. Moskal
John_Moskal@zewnatury.com
Powrot
|
|