| |
Patrze w przyszlosc
Wstajemy rano, wygladamy przez okno i bez wzgledu na pogode nie jestesmy nia zbytnio zdziwieni. Wiemy, ze pogoda jest nieprzewidywalna, majac jednoczesnie swiadomosc, ze klimat nie rózni sie bardzo od tego w jakim zyli ludzie kilka tysiecy lat temu. Znaczne odchylenia od normy sa zazwyczaj krótkotrwale.. Wiemy, ze czasami sa okresy zimniejsze i cieplejsze ale zyjemy tez w mylnym przekonaniu, ze odchylenia te szybko przemina. Po nocy zawsze przychodzi dzien, a po burzy spokój. Wydaje sie nam, ze pogoda moze sie zmieniac ale klimat jest niezmienny. Co gorsze wraz z tym blednym przekonaniem idzie nasza wiara w slowa: Czyncie sobie Ziemie poddana- które zinterpretowalismy tak, ze próbujemy zrobic z niej naszego niewolnika. Dzialania ludzkosci od jakiegos czasu staly sie przyczyna zaniepokojenia ekologów i klimatologów. Jedni ostrzegaja przed zaburzeniami lancuchów pokarmowych w przyrodzie mogacymi wprzyszlosci doprowadzic do zaglady calych ekosystemów. Drudzy natomiast strasza nas wizja naglych zmian klimatycznych, prowadzacych do zaglady ludzkosci, (a przynajmniej takiej jaka znamy).
Z jednej strony sa naukowcy, którzy apeluja, ze problemy ekologiczne dotycza nas wszystkich bez wzgledu na kraj pochodzenia czy kolor skóry. Z drugiej strony inni naukowcy uspokajaja nas, ze wzrost stezenia ditlenku* wegla zostanie z latwoscia wchloniety przez oceany, a na krótka mete moze poprawic plony na naszych polach uprawnych. Te sprzeczne informacje plus globalny charakter problemu powoduja, ze nawet ludzie, którzy wierza we wszystkie ostrzezenia nie maja motywacji podjecia jakichs kroków zaradczych. Jakiekolwiek zmiany sa o tyle trudne, ze wymagaja pozbycia sie wielu starych przyzwyczajen. Zmian moze nie tyle drastycznych, co permanentnych. (Na zawsze nie jest nam latwo zrezygnowac z czegokolwiek). Majac w perspektywie trudne zmiany, a w glowie zasiane watpliwosci naprawde trudno sie zdobyc na zdecydowane dzialania. Wiec jak to jest? Czy mamy powody do obaw? Czy naprawde potrzeba tak wielu wyrzeczen?
Bez wzgledu na to, która strona nas przekonuje, wszyscy musimy poczuwac sie do obowiazku sledzenia najnowszych badan w tych kierunkach. Dopóki bowiem jakiekolwiek odpowiedzi nie sa calkowicie pewne, musimy byc przygotowani na to, ze moglismy sie mylic.
Nie da sie nawet w kilku edycjach naszego miesiecznika omówic calosci przedmiotu, ani nawet pokrótce przedstawic wszystkich istniejacych teorii, dlatego przedstawie Panstwu kilka tych, które sa ostatnio najczesciej dyskutowane.
Do tej pory naukowcy byli zgodni, ze nawet jesli klimat moze podlegac znacznym zmianom, to jednak zmiany takie sa bardzo powolne. Okazalo sie jednak, ze w historii Ziemskiego klimatu zapisane sa okresy, kiedy dramatyczne zmiany zachodzily na przestrzeni nie tysiacleci ani wieków ale dzisiecioleci. Przez dlugi czas dane swiadczace o tak szybkich przemianach w klimacie ziemskim byly odbierane sceptycznie, poniewaz nikt nie znal mechanizmów, które moglyby tak szybkie przemiany wywolac. Jednego z najbardziej wiarygodnych scenariuszy takich zmian klimatycznych dostarczyl tzw. mechanizm pasa transmisyjnego. Mechanizm ten odpowiada za istnienie pradów oceanicznych, oraz wyjasnia dystrybucje energii slonecznej zgromadzonej w równikowych obszarach oceanów. W przeciwienstwie do pradów powierzchniowych, sile napedowa pradów glebinowych w pelni zrozumiano i oszacowano dopiero niedawno. Obydwa rodzaje pradów sa sprzezone ze soba, dzieki temu wody w oceanach podlegaja nieustannej cyrkulacji. Dla calych ekosystemów jest to blogoslawienstwem, niestety ze wzgledu wlasnie na owe sprzezenia jest to blogoslawienstwo bardzo kruche. Okazuje sie bowiem, ze taki sprzezony uklad mozna latwo zaburzyc. Aby zrozumiec w jaki sposób, musimy wyjasnic pochodzenie sil napedzajacych prady w oceanach, a w szczególnosci na pólnocnym Atlantyku.
Przypomnijmy, ze od 4sC w góre woda im staje sie cieplejsza, tym jej ciezar wlasciwy zmniejsza sie. Ponizej 4sC dzieje sie to samo, az do punktu zamarzania. Wtedy to czasteczki wody zaczynaja tworzyc siec krystaliczna. Jesli woda jest slona, to czasteczki soli nie pasujac do sieci krystalicznej lodu pozostaja w niezamarznietej wodzie. W obszarach podbiegunowych schlodzona woda zaczyna opadac w dól. Ruch ten jest wymuszony zmiana ciezaru wlasciwego, na który maja wplyw dwa czynniki: temperatura i zasolenie. Woda jest tym „ciezsza” im jej temperatura jest blizsza 4sC, a jej zasolenie wieksze. Woda zamarzajac zostawia w niezamarznietej sól, a to powoduje, ze masy wód w obszarach podbiegunowych, maja nieco wyzsze zasolenie. Jest kilka miejsc, gdzie temperatura i zasolenie powoduja najszybsze opadanie gigantycznych mas wodnych. Ruch ten pomimo ze jest powolny, to wydawal sie dotad niepowstrzymany. Dzieki temu opadaniu cieplejsze warstwy naplywajace z poludnia maja sie gdzie „podziac” nie zatrzymujac swojego biegu. Pod wplywem olbrzymich ilosci energii slonecznej zagromadzonych w postaci ciepla, prady oplywajace Europe stanowia dla niej swego rodzaju kalroryfer, który w zimie grzeje, a w lecie nawilza i chlodzi.
Jak do tej pory naukowcy obliczali jakie wzrosty srednich temperatur moze przetrwac ów pas transmisyjny bez ryzyka jego wylaczenia. Wyniki w porównaniu z danymi obserwacyjnymi nie byly zatrwazajace. Niestety wtedy jeszcze naukowcy nie zdawali sobie sprawy z tego, ze mechanizm ten ma swoje punkty newralgiczne, w których czulosc na zmiany jest o wiele wyzsza niz w pozostalych. To wlasnie obszary opadania wód powierzchniowych moga stac sie zagrozone juz niewielkim wzrostem temperatur. Jesli zatrzymamy proces opadania wód, zatrzymamy prad oceaniczny.
Okazuje sie bowiem, ze juz niewielkie wzrosty srednich temperatur rocznych w oklicach podbiegunowych znacznie przyspieszaja proces rozpadu czapy lodowej, która topniejac zmniejsza zasolenie wody. Wedlug symulacji komputerowych gdyby duza góra lodowa dodryfowala w odpowiednim momencie do obszaru masowego opadania wód, zmiany zasolenia spowodowane splywaniem slodkiej wody z lodowca moglyby zatrzymac caly mechanizm pasa transmisyjnego. Skutki tego zdarzenia bylyby katastrofalne.
Podczas najblizszej zimy zamarzlyby olbrzymie obszary morza: od Skandynawii przez wyspy Brytyjskie po Islandie. W glebi kontynentu skutki bylyby odczuwalne równie dramatycznie. Na nieszczescie zima bylaby dopiero poczatkiem. Olbrzymie obszary pokryte lodem odbijaja ogromne ilosci swiatla slonecznego, które wczesniej ogrzewalo wode. Powoduje to dalsze spadki temperatur i nastepne zimy bylyby jeszcze zimniejsze. Dla naszej cywilizacji skutki tego scenariusza bylyby wrecz apokaliptyczne. Ale o najgorszym scenariuszu i o pewnych nadziejach- za miesiac.
Tomasz Zaborowski
Tomasz_Zaborowski@zewnatury.com
Powrot
|
|